Właścicielka pracowni ceramiki dostaje trzy oferty na sklep internetowy i każda wygląda inaczej. Jedna to abonament miesięczny, druga to jednorazowa kwota za wdrożenie, trzecia łączy jedno z drugim i dokłada „pakiet opieki”. Porównanie samych kwot nie ma sensu, bo każda oferta liczy co innego. Ten tekst nie podaje cen, tylko pokazuje, z czego składa się koszt sklepu przez pierwszy rok i jak ułożyć oferty obok siebie.
Od razu uczciwie: Codext nie buduje sklepów internetowych. Piszemy o tym, bo właściciele firm, z którymi pracujemy przy stronach i reklamach, regularnie pytają nas, ile powinien kosztować sklep i czy w ogóle go potrzebują.
Trzy modele sklepu i co z nich wynika
Pierwszy model to platforma w abonamencie, czyli sklep wynajmowany od dostawcy. W Polsce popularne są na przykład Shoper czy Shopify. Płacisz co miesiąc lub z góry za rok, a dostawca odpowiada za serwer, aktualizacje i bezpieczeństwo. Shoper w swoim cenniku podaje ceny netto i daje 14 dni okresu próbnego, więc przed decyzją możesz sprawdzić panel na własnych produktach.
Drugi model to oprogramowanie open source na własnym hostingu, najczęściej WooCommerce, czyli dodatek do WordPressa. Samo oprogramowanie jest darmowe, ale płacisz za hosting, płatne rozszerzenia, motyw i przede wszystkim za pracę osoby, która to wszystko skonfiguruje i będzie aktualizować. Tu odpowiedzialność za bezpieczeństwo spoczywa na Tobie albo na firmie, którą zatrudnisz.
Trzeci model to sklep pisany od zera pod konkretne potrzeby. Ma sens przy nietypowych procesach, na przykład konfiguratorach produktu czy integracji z własnym systemem magazynowym. Dla małej firmy z kilkudziesięcioma produktami to zwykle przerost formy, bo każdą funkcję, którą platformy mają w standardzie, trzeba zbudować i utrzymać samodzielnie.
Tym zajmujemy się na co dzień
Strony internetowe
Szybka, bezpieczna i widoczna w Google strona pisana od zera pod Twoją markę.
Zobacz usługę →Koszty jednorazowe
Do kosztów na start zalicza się więcej pozycji, niż widać w ofercie wykonawcy:
- Wdrożenie: konfiguracja platformy, wygląd, kategorie, metody płatności i dostawy.
- Zdjęcia produktów. Zdjęcia robione telefonem na kuchennym stole sprzedają gorzej niż dopracowana karta produktu, a sesja dla kilkudziesięciu produktów to osobny wydatek albo kilka dni Twojej pracy.
- Opisy produktów. Skopiowane opisy producenta nie wyróżnią Cię w Google, a napisanie własnych zajmuje czas.
- Dokumenty: regulamin sklepu i polityka prywatności, przygotowane pod Twój model sprzedaży.
- Import produktów, jeśli przenosisz ofertę z innego miejsca.
Poproś wykonawcę, żeby w ofercie wprost napisał, które z tych pozycji są w cenie, a które musisz dostarczyć sam.
Koszty stałe, które wracają co miesiąc
Tu zaczynają się różnice, które wychodzą dopiero po kilku miesiącach.
Abonament platformy albo hosting to oczywista pozycja. Mniej oczywiste są płatne aplikacje i rozszerzenia, na przykład do integracji z kurierami, programem do faktur czy porównywarkami cen. Każda ma osobną opłatę.
Prowizje od płatności pobiera operator bramki, na przykład Przelewy24, PayU czy Tpay. Stawki różnią się w zależności od metody płatności (karta, BLIK, szybki przelew) i bywają negocjowalne przy większym obrocie, dlatego sprawdzaj aktualny cennik bezpośrednio u operatora. Zwróć uwagę na jeszcze jedną rzecz: niektóre platformy, na przykład Shopify, doliczają własną opłatę transakcyjną, jeśli zamiast ich systemu płatności podłączysz zewnętrzną bramkę. Wysokość tej opłaty zależy od planu i jest w cenniku platformy.
Do tego dochodzi obsługa techniczna (szczególnie przy WooCommerce), koszty wysyłki, opakowań i obsługi zwrotów oraz księgowość, która przy sprzedaży internetowej ma więcej dokumentów niż przy usługach.
Przeczytaj też: Dostępność cyfrowa strony w 2026: kogo dotyczy i co poprawić
Obowiązki prawne, które też kosztują
Sklep internetowy sprzedający konsumentom musi spełniać kilka wymogów, a każdy z nich oznacza pracę przy wdrożeniu albo opłatę za gotowe rozwiązanie:
- Prawo konsumenta do odstąpienia od umowy zawartej na odległość w ciągu 14 dni, wraz z formularzem i informacją w regulaminie.
- Przy obniżkach cen obowiązek pokazania najniższej ceny z 30 dni przed obniżką (tak zwana dyrektywa Omnibus). Platforma musi to obsługiwać automatycznie, ręczne liczenie przy każdej promocji jest nierealne.
- Od grudnia 2024 roku unijne rozporządzenie GPSR o ogólnym bezpieczeństwie produktów nakłada na sprzedawców internetowych obowiązek podawania przy produktach określonych informacji, między innymi o producencie.
- Od 28 czerwca 2025 roku obowiązuje ustawa o zapewnianiu spełniania wymagań dostępności niektórych produktów i usług, która obejmuje usługi handlu elektronicznego. Mikroprzedsiębiorcy świadczący usługi mają w niej wyłączenia, ale ich zakres warto potwierdzić z prawnikiem, bo poradniki branżowe opisują go różnie.
Do tego dane firmy na stronie, o których pisaliśmy w tekście o tym, jakie informacje o firmie muszą być na stronie. Jeśli wykonawca nie wspomina o żadnym z tych punktów, zapytaj, kto za nie odpowiada.
Najdroższa pozycja, której nie ma w żadnej ofercie
Twój czas. Ktoś musi codziennie sprawdzać zamówienia, pakować paczki, odpowiadać na pytania klientów, aktualizować stany magazynowe i obsługiwać zwroty. W małej firmie robi to zwykle właściciel, wieczorami.
Do tego sam sklep nie przyprowadzi klientów. Nowy sklep nie ma historii w Google, więc pierwsze zamówienia przychodzą zwykle od osób, które już Cię znają, albo z płatnej reklamy. Budżet na reklamę i czas na jej prowadzenie to osobna pozycja, którą trzeba zaplanować razem ze sklepem, a nie po jego uruchomieniu.
Ile czasu trwa, zanim sklep zacznie na siebie zarabiać
Ten punkt rzadko pojawia się w rozmowie z wykonawcą, a od niego zależy, czy pierwszy rok będzie spokojny. Sklep uruchomiony w marcu nie przynosi zwykle pełnej sprzedaży w kwietniu. Przez pierwsze miesiące płacisz abonament, hosting i reklamy, a zamówień jest mniej, niż zakładał optymistyczny plan.
Policz więc, ile miesięcy jesteś w stanie utrzymać sklep bez zysku, zanim zaczniesz rozmawiać o wyglądzie i funkcjach. Jeśli odpowiedź brzmi „dwa”, lepiej zacząć od prostszego rozwiązania z niższymi kosztami stałymi i przejść na większą platformę, gdy sprzedaż to uzasadni. Platformy abonamentowe ułatwiają taki start, bo zwykle można zacząć od niższego planu i zmienić go później bez przenoszenia sklepu.
Czy na pewno potrzebujesz sklepu
Część firm usługowych pyta o sklep, a tak naprawdę potrzebuje czegoś prostszego. Salon kosmetyczny, który chce sprzedawać bony podarunkowe, nie musi stawiać pełnej platformy sprzedażowej, wystarczy dobrze przygotowana podstrona z płatnością online lub formularzem. Opisaliśmy to w tekście o bonach podarunkowych sprzedawanych przez stronę.
Podobnie piekarnia przyjmująca zamówienia na święta czy firma sprzedająca kilka produktów w roku. Często lepiej zacząć od sprzedaży przez marketplace, na przykład Allegro, albo od prostego formularza zamówień, sprawdzić popyt, a dopiero potem inwestować w osobny sklep.
Przeczytaj też: WooCommerce czy dedykowane rozwiązanie: co wybrać dla małego sklepu
Jak porównać oferty
Rozpisz każdą ofertę w tabeli na ten sam okres, na przykład na pierwsze dwanaście miesięcy, i uzupełnij te same wiersze:
- Koszt wdrożenia i co dokładnie obejmuje.
- Abonament lub hosting za rok.
- Płatne aplikacje i rozszerzenia potrzebne do Twojego modelu sprzedaży.
- Szacowane prowizje od płatności przy Twoim przewidywanym obrocie, według cennika operatora.
- Obsługa techniczna i aktualizacje: kto, jak często, za ile.
- Kto przygotowuje regulamin, politykę prywatności i informacje wymagane prawem.
- Co się dzieje z danymi klientów i produktów, gdy zechcesz zmienić platformę lub wykonawcę.
Ostatni punkt łatwo pominąć, a decyduje o tym, czy za trzy lata zmiana dostawcy będzie prostym eksportem, czy budową sklepu od nowa. Jeśli przy okazji planujesz nową stronę firmową albo reklamy, chętnie pomożemy ocenić, czy sklep w ogóle jest u Ciebie potrzebny, nawet jeśli samego sklepu nie będziemy budować.