W marcu właściciele działek szukają kogoś, kto założy im ogród od zera, a w maju kogoś, kto będzie go kosił co dwa tygodnie. To dwa różne zlecenia z dwóch różnych zapytań w Google i strona ogrodnika musi obsłużyć oba, zanim sezon się rozkręci.
Klient firmy ogrodniczej planuje z wyprzedzeniem, ale szuka pod wpływem pogody. Pierwszy ciepły weekend marca to moment, gdy ludzie wychodzą na działkę, widzą, co zima zrobiła z trawnikiem, i wpisują w telefon „zakładanie ogrodów” albo „koszenie trawy” z nazwą miasta. Właściciel nowego domu z gliną wokół fundamentów chce projektu i wykonania, więc ogląda zdjęcia ogrodów po roku od założenia, nie w dniu sadzenia. Właściciel ogrodu, który nie ma czasu, chce stałej pielęgnacji i pyta o cenę za jedno koszenie oraz o to, czy firma przyjedzie regularnie bez przypominania.